O mnie
czyli o samoleczeniu
Kim jestem i skąd wiem, jak pomagać?
Od ponad 30 lat zgłębiam temat bólu kręgosłupa, także z osobistego doświadczenia – uniknąłem operacji mimo dwóch skierowań.
Jestem inżynierem, instruktorem odnowy biologicznej, autorem materiałów edukacyjnych i twórcą autorskiego projektu edukacyjnego przekazywania wiedzy o samoleczeniu.
Od ponad 17 lat prowadzę szkolenia i warsztaty dla pracowników biurowych, nauczycieli, urzędników i wielu innych osób, które chcą odzyskać komfort życia bez leków.
W okresie kilkunastu ostatnich lat przeprowadziłem ponad 550 szkoleń (wykłady z warsztatami) poświęconych samoleczeniu bólów kręgosłupa. Były lata, kiedy tylko w jednym roku realizowałem ich ponad 50, w których uczestniczyło rocznie znacznie ponad tysiąc osób.

Ja, z pomocą dydaktyczną – jednym z modeli kręgosłupa własnej konstrukcji.
O mnie
Pochodzę z rodziny lekarskiej. Mój ojciec, Bożydar Szabuniewicz, był profesorem medycyny, a w jego najbliższym otoczeniu zawsze było wielu wybitnych lekarzy. Mimo to, przez długi czas, medycyna zupełnie mnie nie pociągała. Dopiero własne dolegliwości kręgosłupa spowodowały, że zainteresowałem się nią bliżej. Pierwsze studia na Politechnice Gdańskiej bardzo ułatwiły zrozumienie biomechaniki kręgosłupa. Studia podyplomowe na Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku, na kierunku odnowy biologicznej, przybliżyły mi możliwości fizjoterapii. Uczestniczyłem także w wielu innych szkoleniach w zakresie fizjoterapii oraz kongresach medycznych poświęconych dolegliwościom kręgosłupa. Wszystko to jednak nie dla wykonywania zawodu, lecz wyłącznie dla zrozumienia i opanowania własnych problemów zdrowotnych.
Dr n. med. Piotr Łyczak – czyli propozycja nie do odrzucenia
Pierwszy raz przyszło mi zmierzyć się z ostrymi bólami kręgosłupa w wieku ok. 40 lat. Po wielu nieskutecznych próbach leczenia trafiłem wreszcie na wybitnego Doktora Piotra Łyczaka, neurologa, w tamtym czasie – wg mojego rozeznania – najpopularniejszego specjalistę od kręgosłupa w Gdańsku. Mimo, iż wcześniej leżałem obłożenie w łóżku z powodu niesamowitego bólu nie mogąc się poruszyć, Doktor postawił mnie na nogi dosłownie w kilka pierwszych minut. I mogłem chodzić, co było dla mnie niezwykłe.
Ale chyba jeszcze niezwyklejsze było to, co zaraz potem Doktor mi powiedział: „Nie mam czasu do pana przyjeżdżać. Musi się pan sam za siebie wziąć i niech to będzie jakakolwiek aktywność fizyczna”. To zdanie spowodowało, że poważnie pomyślałem o podjęciu codziennej aktywności fizycznej.
Lek. Wiesław Niesłuchowski – nie winda, lecz schody
Aktywność fizyczna znacznie poprawiła moją ogólną kondycję, jednak bóle kręgosłupa nieraz nadal potrafiły dać o sobie znać w sposób dość intensywny. I wtedy trafiłem na lek. Wiesława Niesłuchowskiego, specjalistę rehabilitacji medycznej. Polecił mi wówczas wykonywać ćwiczenia ze swojej książki „Kręgosłup – klucz do zdrowia”. Dziś mogę bez wątpienia powiedzieć, że systematyczne wykonywanie ćwiczeń Doktora Niesłuchowskiego trwale poprawiło stan mojego kręgosłupa. Wreszcie zacząłem chodzić całkowicie wyprostowany i bez żadnych dolegliwości, pamiętając o prostej zasadzie jaką usłyszałem od Doktora na koniec wizyty: „I niech pan pamięta: dla kręgosłupa nie ma windy – są schody”.
Dr n. med. Michał Pawlak – umiar też może być terapią
Zachęcony tak nieprawdopodobną wprost poprawą zdrowia, postanowiłem pójść za ciosem i zrobić coś jeszcze dla swojej kondycji. Zacząłem wspinać się po okolicznych górkach, których nie brakowało w moim sąsiedztwie. Jednak skutki nadmiernego treningu przyszły dość szybko w postaci przeciążenia kolana, które – jak twierdzili niektórzy specjaliści – nadawało się do operacji. Na szczęście poznałem wtedy Doktora Michała Pawlaka – wybitnego chirurga ortopedę. Jego diagnoza była zaskakująco prosta: „Operacja niepotrzebna. Wystarczy, że przestanie pan po tych górkach chodzić”. Zrozumiałem wtedy, że aktywność fizyczna musi być dostosowana do możliwości organizmu, inaczej może po prostu zaszkodzić. Dzięki jego podejściu wróciłem do pełnej sprawności bez żadnych operacji, zabiegów czy leków.
Prof. dr n. med. Piotr Zieliński – samoleczenie jako wielka szansa
Najpoważniejszy epizod dotyczący kręgosłupa spotkał mnie w wieku 67 lat – prawie całkowity niedowład całej nogi po przeciążeniach związanych z dźwiganiem i przesadnie ciężką pracą fizyczną. Nie mogłem przejść dosłownie 100 metrów przewracając się z powodu bardzo szybko narastającego drętwienia i niedowładu nogi. Dwóch lekarzy doradzało operację. Trzeci nawet stwierdził, że już nie podejmie się operowania, ponieważ mój kręgosłup jest w takiej ruinie.
Profesor Piotr Zieliński ocenił mój stan inaczej mówiąc: „Z pana kręgosłupem nie jest tak źle. Widziałem gorsze. Na dziś żadna operacja nie jest panu potrzebna”. To dzięki jego spokojowi i wiedzy przekonałem się o zdolnościach organizmu do samonaprawy. Od tamtego epizodu sprzed 6 lat z każdym rokiem odnotowuję mała poprawę zdrowia, mimo niestosowania żadnych leków czy terapii, a wyłącznie dzięki samoleczeniu – w tym, wzmacnianiu mięśni stabilizujących kręgosłup w odcinku lędźwiowym (zob. więcej Poradnik, rozdział 4. Ćwiczenia stabilizacji centralnej).
Dziś jestem w miarę sprawny, chodzę i pracuję fizycznie, ale już bez takich wielkich przeciążeń, jak wcześniej. Mimo tak spektakularnej poprawy staram się okresowo odwiedzać Profesora jako zdyscyplinowany pacjent, choćby dla upewnienia się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.
Prof. dr hab. med. Artur Dziak – samoleczenie przede wszystkim
Poświęcając sporą część swojego życia popularyzacji wiedzy o kręgosłupie z perspektywy pacjenta oraz pisząc kilka poradników o tej tematyce, miałem okazję poznać wielu wybitnych specjalistów. Odegrali oni nieocenioną rolę w moim powrocie do sprawności. Nie tylko pomagali mi doraźnie, ale zostawili trwały ślad w postaci wartościowych nawyków i niezbędnej pacjentowi wiedzy w zakresie medycyny praktycznej.
Dziś dzielę się swoim doświadczeniem by pokazać, że warto szukać, słuchać i działać. Często nawet ciężkie dolegliwości można złagodzić a nawet pokonać z pomocą wskazówek mądrych lekarzy i własnej determinacji, co wyjątkowo trafnie ujął prof. Artur Dziak:
„Pacjent, u którego po ostrym bólu krzyża dochodzi po jakimś okresie do nawrotów dolegliwości nie powinien oczekiwać, że natrafi na kogoś, kto na zawsze uwolni go od dysfunkcji czy cierpienia, lecz powinien głównie liczyć na samego siebie”.
Zaraz po tym dodając jednak jeszcze: „Oznacza to, że po uzyskaniu odpowiednich rad u specjalisty, trzeba zdać się na samoleczenie”.




